Projekt denko #1

Długo zbierałam, ale w końcu uzbierałam pewną ilość produktów, które zużyłam i na których temat mogę się wypowiedzieć. Jest to moje pierwsze denko, które pojawi się w dwóch częściach, ponieważ kiedy kończy się jedna rzecz, kończy się na raz jeszcze pięć innych.




Pierwszy duet to L'Oreal Elseve, Fibralogy ekspansja gętości, szampon oraz odżywka.
Szamponu używam codziennie, a odżywki dodatkowo co 2-3 dni. Jedyne czego oczekuję od szamponu to zapach i dokładne mycie. Oczywiście, miło jeśli posiada jakieś dodatkowe zalety, lecz nie trafiłam jeszcze na taki, który rzeczywiście wyszedłby z czymś poza moje oczekiwania. Szampon spisywał się dobrze, ma bardzo ładny zapach utrzymujący się na włosach. Nie zauważyłam poprawy w gęstości moich włosów, lecz nie byłam też na to mocno nastawiona.
Odżywka jest bardzo przyjemna, gęsta o tak samo przyjemnym zapachu, trzymałam ją kilka minut na włosach od ucha w dół. Bardzo ułatwia rozczesywanie, delikatnie obciąża włosy, co u mnie działa pozytywnie na puszenie się włosów. Efekt jest bardzo delikatny i krótki. Ogólnie jest to odżywka do szybkiego, lecz krótkotrwałego wygładzenia włosów na co dzień ale nie do ich mocnego odżywienia.
Pojemność szamponu: 400 ml  Pojemność odżywki: 200 ml
Cena szamponu: 11 zł          Cena odżywki: 10 zł




Pozostając przy włosach, miałam przyjemność testować maskę do włosów Biovax z L'biotica. Producent zaleca użycie jej do włosów słabych, ze skłonnością do wypadania. Zawiera ona sok z liści aloesu, ekstrakt z miodu, olejek ze słodkich migdałów oraz ekstrakt z henny. Jestem wielką fanką masek Biovax, a szczególnie złotej wersji z olejkami. Przepięknie pachnie i daje szybkie efekty. Wersja z tego denka nie ma mocnego zapachu, jest on wręcz niewyczuwalny. Oczywiście efekty widoczne są po pierwszym użyciu i u mnie utrzymują się około trzech dni, po czym używam kolejnej maski z Biovax, bądź innej marki. Preparat zostawiam na osuszonych ręcznikiem włosach, nakładając go od wysokości ucha, aż po końce, na około 20-30 minut, biegając w czepku po mieszkaniu, po czym spłukuję włosy, rozczesuję i idę spać lub suszę suszarką z zimnym nawiewem. Włosy są wygładzone, delikatnie dociążone i miękkie. W czasie dnia nie plączą się i są przyjemnie sypkie. Zazwyczaj używam masek w saszetce, lecz myślę, że kupię większą wersję.
Pojemność saszetki: 20 ml (mam długie włosy, a starcza mi na dwa użycia)
Cena saszetki: ok. 2,50 zł



Żel - krem do mycia twarzy marki BeBeauty gościł już na moim blogu w osobnym poście. Jest to naprawdę dobry żel, ładnie domywa resztki makijażu i innych zanieczyszczeń, nie szczypie, nie podrażnia, a skórę pozostawia czystą i miękką. Do lektury pełnej recenzji zapraszam tutaj →  post o żelu BeBeauty. Chętnie do niego wracam, lecz na tę chwilę testuję ciekawe nowości.
Pojemność: 150 ml
Cena: 5 zł







Lekki krem matująco-nawilżający to produkt marki Selfie Project, zawierający węgiel aktywny oraz wyciąg z blue daisy. Jest to mój pierwszy krem, który tak pokochałam i teraz, używając kremu do twarzy innej marki, naprawdę za nim tęsknię, Stał się moim ideałem i punktem odniesienia podczas używania innych kremów.  Jest to krem, po którego zużyciu pełnego opakowania zauważyłam bardzo miłe efekty. Stosowałam go na dzień oraz na noc, ponieważ wiele kremów na noc jest okropnie tłustych przez co nie mogę przebrnąć, a krem od Selfie Project szybko się wchłania, skóra jest miękka, nawilżona ale także delikatnie bardziej matowa. Produkt ten stosowałam też pod makijaż, podkład na nim nie spływał, nie rolował się i nie oksydował. Węgiel zawarty w kremie tworzy ochronę przed bakteriami oraz działa oczyszczająco na różnego rodzaju niedoskonałości. Wyciąg z blue daisy działa łagodząco oraz nawilżająco na naszą skórę. Większość z obietnic producenta u mnie się sprawdziła, lecz na pewno nie zauważyłam zwężenia porów co jest jedną z obietnic. Moja skóra na twarzy bardzo dużo zyskała podczas używania tego właśnie produktu i jestem pewna, że do niego wrócę. Pomógł mi on w ograniczeniu ilości niedoskonałości na twarzy przy czym bardzo dobrze ją nawilżał. Jestem nim naprawdę zachwycona.
Pojemność: 50 ml
Cena: regularna 16 zł (często jest na promocji w Rossmannie za 10-12 zł)



Na Instagramie oraz innych mediach zauważyłam szał, na temat maseczek z Ziai. Czytając same dobre opinie o tym produkcie wrzuciłam je do koszyka podczas wizyty w drogerii. Pierwszą z nich jest maska oczyszczająca z glinką szarą do skóry mieszanej, tłustej lub trądzikowej. Sama maska jest bardzo kremowa, o szarym kolorze. Druga to maska regenerująca z glinką brązową, do każdego rodzaju skóry. Nakładając maskę nie zostawiamy jej do wyschnięcia na kamień, a na jakieś 15 minut, spłukujemy i osuszamy skórę. Skóra po obu maskach ma dosyć podobne efekty. Jest miękka, nawilżona, promienna i ukojona. Po masce szarej dodatkowo jest jakby delikatnie jaśniejsza, co może wskazywać na działanie oczyszczające maski. Jedna saszetka starczyła mi na dwa użycia na całą twarz, nakładając średnio-grubą warstwę. Szkoda, że maska występuje jedynie w pojemności saszetki. 
Pojemność saszetki: 7ml
Cena: ok. 1,50 - 2 zł

Ostatnim produktem z tej części denka jest mała próbka kremu redukującego trądzik z Ziaji. Jest to krem z serii kuracji antybakteryjnej, a także z szafy produktów MED, którą znajdziemy jedynie w aptekach zaopatrzonych w produkty Ziaji lub w firmowych sklepach tej marki. Mam mieszane uczucia co do jego działania. Co prawda, zużyłam go tylko dwie próbki. Krem nanosiłam na oczyszczoną skórę twarzy, na cały dzień kiedy nie musiałam nakładać makijażu. Jest on bez biało-zielony oraz bezzapachowy. Tuż po nałożeniu na skórę delikatnie się lepi, lecz później powoli się wchłania. Nie mam skóry trądzikowej, lecz jako młoda osoba mam fale wysypu w okolicach skroni i policzków. Był to dla mnie odpowiedni moment na nakładanie tego kremu. Czy jakoś mocno zadziałał na stan mojej twarzy? Skóra na pewno jest przyjemna w dotyku, delikatnie nawilżona i wyciszona. Nie przyspieszyło to gojenia moich wyprysków, prawdopodobnie też z tego względu, iż za krótko ten krem stosowałam. Myślę, że przy następnym napływie trądziku sięgnę ten krem w większej wersji, bądź też wypróbuję na kimś bliskim, kto ma większy i trwalszy problem z trądzikiem. Podsumowując, jak na próbkę kremu o leczniczym działaniu, jest w porządku, ładnie łagodzi skórę, lecz działania redukującego trądzik nie mogę jeszcze dokładnie określić. 
Pojemność tubki: 50 ml
Cena: 12,50 zł  (pojemność i cena znaleziona na KWC)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Szybko, tanio i dobrze - krem BB z Golden Rose

Styczniowe skarby z Golden Rose

Projekt denko #2