Projekt denko #2

A oto wreszcie, druga część pierwszego denka dotarła na bloga. Ostatki matur, praca i przeprowadzka nie dały mi usiąść na spokojnie do pisania. Przechodząc od razu do rzeczy, zacznę od czegoś co wszyscy znamy i kochamy. 


Jest to płyn micelarny od Garniera 3w1, do skóry wrażliwej. Naprawdę go polubiłam, lecz jest jedynie w porządku. Nie znoszę mleczek czy płynów dwufazowych do zmywania twarzy. Lubię mieć łatwo, szybko i dobrze oczyszczoną skórę, a u mnie jedynie w przypadku płynu micelarnego nie muszę trzeć, ciągnąć i maltretować mojej skóry. Płyn, który oferuje nam firma Garnier, najczęściej spotkamy w dużej pojemności 400ml, lecz widziałam już opakowania po 250ml. Duża pojemność, u mnie jak najbardziej na plus. Płyn dobrze zmywa makijaż, lecz czasami nie radzi sobie z mocniejszym eyelinerem tuż przy linii rzęs. Nie szczypie tak bardzo w oczy, choć tak naprawdę mam z tym problem jedynie kiedy za mocno nasączę wacik. Jeśli chodzi o wydajność, można powiedzieć, że jest wydajny, tylko dzięki swojej pojemności, płyn jest jak woda, a jego wydajność zależy od naszego osobistego sposobu i częstości używania. 

Przejdźmy teraz do moich trzech top super ulubieńców, do których na pewno wrócę. 
Pierwszym z nich jest eyeliner w pisaku L'Oreal SuperLiner. Muszę od razu zdradzić, że ten eyeliner ma już ponad rok, był używany prawie codziennie, a do dziś znajduje się w mojej kosmetyczce, Trafił do denka z powodu już większego wyschnięcia, lecz wciąż jeśli dłużej znajdzie się w pionowej pozycji, pisakiem do dołu, potrafi rysować piękną czernią. Jest to mój ukochany pisak, z którym nie potrafię się rozstać. Na pełną recenzję zapraszam tutaj → Eyeliner - L'Oreal Super Liner.

Zostając przy marce L'Oreal, chciałabym wspomnieć o korektorze rozświetlającym pod oczy. Dokładnie jest to L'Oreal Lumi Magnique. Wybrałam odcień 01 light. Korektor ma średnie krycie i piękne rozświetlenie, o dziwo bez żadnych drobinek. Daje on piękny, świeży efekt, dzięki czemu nasza twarz wydaje się bardziej wypoczęta, świeża i promienna. Wystarczy dobrze go przypudrować, a dodaje blasku na cały dzień. Korektor ma na końcu pędzelek, który bardzo uprzyjemnia aplikację. Używałam go nie tylko pod oczy, lecz także do delikatnego konturowania twarzy. Jedyną jego wadą jest wydajność, a w prawdzie jej brak. Korektor starczył mi na naprawdę, krótko. Na dzień dzisiejszy będę szukać czegoś podobnego, lecz może o większej pojemności, a na pewno w niższej cenie.


Ostatnim ulubieńcem z tego denka jest tusz do rzęs z Golden Rose Miracle Lash. Jego zadaniem jest pogrubiać oraz wydłużać nasze rzęsy. Polubiliśmy się dopiero po niecałym miesiącu, kiedy to w końcu przestał sklejać rzęsy, a zaczął je pięknie rozczesywać, dzięki czemu na oczach mogłam uzyskać efekt małych grzebyczków. Najlepsze jest to, że kosztuje on 11 zł, a w drogeriach Internetowcyh możemy zdobyć go już za 7 czy 8 zł. Nie widzę sensu w kupowaniu droższych maskar, które wyrzucę po tym samym czasie co tańsze, jeżeli mogę nimi uzyskać ten sam efekt. Oczywiście ciekawość i tak pewnego dnia weźmie górę. Zapraszam także do lektury posta, w którym także znalazła się ta oto maskara → Elementy codziennego makijażu.


Na szarym końcu umieszczę korektor pod oczy w płynie marki Makeup Revolution Focus & Fix. Jest po prostu okropny! Oksyduje na różowo, krycie prawie zerowe. Co najgorsze wchodzi w każde załamanie skóry, przez co tworzy mnóstwo zmarszczek. Ma delikatne drobinki rozświetlające, lecz tego na skórze kompletnie nie widać. Mocno się klei, co w połączeniu z pudrem tworzy piękne ciastko. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Szybko, tanio i dobrze - krem BB z Golden Rose

Styczniowe skarby z Golden Rose